| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
1. Ciekawie po hiszpańsku!
2. Hiszpański
3. Hiszpania...
4. Ciekawscy... ;-)
5. Ciekawie...
6. Polacy w Hiszpanii
7. Pomocnik (różności)
Moje filmiki
Moje zdjecia

CONTACTA con Una...

statystyka

czwartek, 23 października 2014
San Fermin w Pamplonie...

czy Tomatina w Buñol - to raczej wszyscy znaja...

Dzis jednak chce napisac o mniej znanej fiescie... ;-) Nie jest bliska...ani jej data, ani...pochodzenie zwlaszcza Polakom wiec...jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to fakt, ze znalazlam czas...ochote...i mile wspomnienia (i zdjecia....) z ostatniego weekendu w Vitorii. ;-)

Tak! Dzis bedzie o....Duchu,wg mnie raczej DUSZY Vitorii!

A wszystko przez niego:

 

Tak. Przez rzezbe, ktora stoi sobie  na Placu Virgen Blanca (Biala Dziewica)... Przystojny Pan (180cm), z parasolem i charakterystyczna beretka zw. boina czy txapela... Ten Pan to...

CELEDÓN - dusza miasta Vitoria!

Stoi tam dopiero od 3 sierpnia 2005r. i zerka na...wieze koscielna...;-) To rzezba Angela Benita Gaztañagii. Ma 180cm wysokosci, wazy 250kg i zrobiona jest z brazu. I tu historia sie w zasadzie dopiero zaczyna... ;-)

Dawno, dawno temu... ;-)

W XVII w , na swieto Bialej Dziewicy do Vitorii, rozpoczynajace sie 5 sierpnia i trwajace 6 dni, co roku przybywal z Zalduendo de Álava niejaki Celedonio Alzola. Po drodze oczywiscie wszystkich goraco do Vitorii na to swieto zapraszal. Jak tylko wkraczal do miasta...od razu byl bohaterem wszelkich zabaw... Nic dziwnego...6 dni bez pracy...6 dni zabawy... Znany byl z otwartosci i gotowosci na wszelkie fiesty...

Jednym slowem...ow Celedonio - z XVIIw byl wesolym wiesniakiem; dusza towarzystwa swieta Bialej Dziewicy w Vitorii...

Czas uplywal...az... W 1957 roku, pewna grupa zw. Blusas (koszule), pewnikiem zebrali sie dzien przed, i wymyslili, ze 6 dniowe swieto mozna rozpoczac...czyms szczegolnym...i nieco wczesniej...

I tak...4 sierpnia od tamtego roku, gdy wszystkie zegary w miescie wybijaja godzine 18:00...na Placu Bialej Dziewicy rozpoczyna sie swieto....najpierw :

EL CHUPINAZO - czy txupinazo

...taki wysoki, glosny wybuch cohete, czyli petardy. Tak samo jak w Pamplonie...i in.

I dalej....z okna Kosciola Sw. Miguela, o stad:

 powoli zjezdza...CELEDÓN, kukla wielkosci doroslego mezczyzny z otwartym parasolem...w powietrzu na linach zniza sie przez caly plac az do balkonu po przeciwnej stronie. (jakies 150m)

W tym czasie uczestnicy/widzowie - odswietnie / na ludowo wystrojeni...pala cegara i...popijaja szampana!!! A do tego modne jest polewanie sie woda...czy kapiele w pobliskich fontannach...(wiadomo: sierpien...= upal!) mozna powiedziec, ze to chwila "lany poniedzialek"...

Po tym zejsciu, dobrze widocznym przez wszystkich zgromadzonych ludzi na placu, z balkonu wychodzi juz prawdziwy CELEDÓN, prawdziwy bo z krwi i kosci ;-), w kazdym razie teraz najtrudniejszy moment... Celedón musi przejsc przez caly doszczetnie zaludniony plac, te same 150m ...i wrocic na balkonade kosciola Sw. Miguela...Zatanczyc tradycyjna => Aurresku ....Zakrzyczec: Gora Gasteiz!, Gora Celedón!



I.... stamtad oglosic rozpoczecie FIESTY! Czyli poczatek 6 dniowego...balowania...picia...kupowania...ogladania...

=> W tym roku wygladalo to tak!

Wtedy, w 1957r, Celedonem byl wlasnie José Luis Isasi. I robil to przez 22 lata (1957-1979), mimo ze juz za pierwszym razem...byl "maly" klopot...Lina sie urwala podczas zjazdu kukly...i ta...spadla na niewielka wtedy (na cale szczescie!) publicznosc...

W kazdym razie JL.Isasi byl pierwszym CELEDONEM. Stad ta rzeba jest na jego wzor i podobienstwo.

Dobra. Fiesta rozpoczeta...To teraz zaskocze moze jeszcze tych...ktorzy o tym wiedzieli i slyszeli...czyli.... ;-)


D L A     C I E K A W S K I C H !

1. Mowi sie tez, ze Celedonio, ta dusza towarzystwa...to byl murarz, ktory mieszkal w Vitorii na ul Zapatería w latach 1796-1866. I byl "dobrze znany" w pobliskich barach... ;-)

(- chyba jednak barow wtedy nie bylo....)

Z drugiej strony...w Hiszpanii duzoo takich Celedonow jest!!! he, he...

2. Inna wersja, (NAJNOWSZA) CELEDONA mowi, ze nie chodzi wcale o tego Celedonia... Tylko o niejakiego ... Celedonio Iturralde Armentia...ur. w r.1810 w Bitoriano, czyli 12 lat po smierci C.Alzola...

A to na podstawie...slow Felipa Sarralde cyt:

En 1878, coincidiendo con las primeras Feria y Fiestas organizadas por  el Ayuntamiento gasteiztarra, el organista de Vitoria Pedro Fernández de  Retana Ruiz de Azua estrenó en la capital su pasacalles ‘Celedón’,  expresamente dedicado a su compañero en la recien terminada guerra  carlista Celedonio Iturralde Armentia.

Slowa piosenki niby potwierdzaja ta wersje... Bo po slubie TEN Celedonio szukal wlasnie nowego domu...w innej wsi...stad w piosence powtarzajace sie slowa: "casa nueva con ventana y balcón" (Tl.wl. Nowy dom z oknem i balkonem)

3. José Luis Isasi zm. w 2007r.

4. Biala Dziewica w Vitorii...wyglada tak:



 PS. Nie pomylilam sie piszac: PAMPLONA....Nie! ;-)

czwartek, 09 października 2014
O czym dzis sie mowi?

1. Excalibur -piesek chorej na goraczke krwotoczna ebola zostal uspiony i spalony...(ponoc...)

Wszyscy o tym mowia...nikt nie widzial...

...i tu chyba wszyscy troche przesadzaja... Piesek mial...12 lat!!! A poza tym...

Obroncy zwierzaka... - no takiej mobilizacji to dawno nie widzialam! :-) Szkoda tylko, ze...jakos nikt, ani osoba, ani organizacja - nie zorganizowala ODPOWIEDNIEJ OPIEKI nad pupilem chorej na ebole Pani!!! Dlaczego? Mowic, krzyczec...ze nie, ze szkoda...kazdy moze i potrafi... Ale to nie jest rozwiazanie...

A przeciwna...strona...No coz...To byla piekna mozliwosc na...BADANIA, na badania w kierunku eboli wlasnie...ktora przeciez dotarla do Europy, dotarla tu, a nie! Co ja pisze! To za pozwoleniem i pomoca Pani Minister Zdrowia przywieziono ja tu, do Madrytu! No w kazdym razie...jak to sie tu popularnie mowi:

"Muerto el perro, se acabó (se terminó) la rabia"

"Zdechl pies, skonczyla sie wsciekliza" - doslownie...

2. Wlasnie doniesiono, ze Pani Teresa, ktora jeszcze wczoraj rozmawiala przez telefon ... i mowila, ze "czuje sie lepiej"...dzis zostala zaintubowana z uwagi na pogorszenie sie jej stanu zdrowia...

Dla mnie szok! Choc prawda jest, ze wczoraj nawet komentowalam, ze jakos....slabiutko mowila...i ze sporym wg mnie wysilkiem...

3. Znana hiszpanska piosenkarka, Isabel Pantoja...u progu wiezienia...

Tu sie powstrzymam...od komentarzy... ;-) Ale chetnie zobaczylabym powtorke znanej sceny, Jej z bylym Kochankiem, Julianem Muñoz, gdy mowila do niego...: "Dientes, dientes...es lo que mas les ..." y tal... ;-)

Ah... Poszukam pewnie jest na youtube... ;-)

wtorek, 07 października 2014
Wirus Ebola w Madrycie.

Tak, tak, ja wiem, ze to latem bylo, ale dzis...dzis wiadomo na pewno, ze przynajmniej jedna osoba, ktora byla przy i po smierci duchownego w madryckim szpitalu (przypomne: Manuel Garcia Viejo, przywieziony...wbrew jego woli zreszta, 21 wrzesnia, a zmarl 24...), jest zakazona...co wiecej do wczoraj mieszkala sobie spokojnie w swoim domu.......

Chodzi o to, ze dopiero teraz, i w podmadryckim miasteczku - Alcorconie (czyt.Alkorkon) wykryto, ze ta Pani jest zakazona... Od ponad 6 dni miala goraczke...oczywiscie byla u lekarza...i nic...

Byla, zyla... Dobrze, ze do pracy nie jezdzila...bo wlasnie miala urlop! A ze zle sie czula...zostala w domu...;-)

Ale...byla na wielotysiacznym egzaminie...w sobote...27 wrzesnia! Wtedy jeszcze dobrze sie czula...

No ale od 30 wrzesnia to no ja przepraszam... same pomylki widze...

I niedociagniecia...i...szczerze, to zaczynam sie tez i bac...jak to wszystko w TV widze...

Rozum podpowiada: SPOKO! Przeciez to nie tak latwo, NIE!

No ale zyjac w kraju o glebokim kryzysie... W miescie, gdzie...JUZ dotarl wirus goraczki krwotocznej Ebola...gdzie nawet Personel medyczny, osoba, ktora na ochotnika zglosila sie do opieki nad umierajacym zakaznym...jest odsylana (z niewielka) ale goraczka do domu... a po paru dniach wywozona z domu najzwyklejsza karetka...do szpitala...i dalej juz po rozpoznaniu...przewieziona do nastepnego szpitala Carlos III (LA PAZ)...to ja taka w pelni bezpieczna czuc sie jednak raczej nie moge... A  moze sie myle?

Maz...na obserwacji...jeszcze zdrowy... (pozyjemy...do 21 policzymy....) - tu zaczynam watpic...no i pytac: jak to mozliwe? Przeciez sa malzenstwem...6 dni...hmmm... Na 99% jest zakazony... Ten 1% to tylko dlatego, ze byc moze zdawali sobie sprawe...i nawet reki nie podawali...he, he... ;-)

Inna sprawa...piesek...Aktualnie walka jest o niego. Siedzi sam, zamkniety w domu. Pytanie...kto z nim wyjdzie na spacer? Kto mu da jesc? Taaa... Piesek ma 12 lat...i juz wyrok na jego uspienie zostal wydany... No wlasnie...Zaocznie...Bez badan...bez zgody...Czy ma ktos takie prawo? Wychodzi na to, ze owszem... dla dobra...publicznego... Smutne to...

Jak pomysle...ze ta Pani...ma meza...ma psa...i miala wakacje...to widze...spacerki, zakupy...moze kino i wieczorne barowanie... A potem...autobus? Metro? Przychodnia? Szpital w "jej rejonie" ?....

No, lepiej...nie myslec! Niech INNI, ODPOWIEDZIALNI zrobia to za mnie...POR FAVOR...

Ebola jest juz w Europie! A Hiszpania to przeciez baaardzo turystyczny kraj!

Az wstyd...ze wirus "uciekl", ze szpitala...a nie np. przylecial z kims obcym... WIELKI WSTYD!!!

Ale tak to juz jest... W Polsce mowi sie: Na pochyle drzewo, wszystkie kozy skacza...

W Hiszpanii: Llueve sobre mojado (juz o tym tu bylo....) albo Al perro flaco, todo se le vuelven pulgas (a perro flaco, todo son pulgas)

czwartek, 02 października 2014
Ogłaszam KONIEC WAKACJI!

Zaczynamy następny rok...z grubej rury!

Z życia wzięte...

Mówiłam, że wykorzystam... ;-) Dane personalne ukryłam...



...i bliżej...

Pytanie brzmi: co mi tu "fałszuje"? ;-)

czwartek, 19 czerwca 2014
Oliwki-aceitunas

Pinchos aceitunas