| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
1. Ciekawie po hiszpańsku!
2. Hiszpański
3. Hiszpania...
4. Ciekawscy... ;-)
5. Ciekawie...
6. Polacy w Hiszpanii
7. Pomocnik (różności)
Moje filmiki
Moje zdjecia

CONTACTA con Una...

statystyka

czwartek, 19 marca 2015
19 marca
Dzis San José / Sw.Jozefa. w Hiszpanii obchodzi sie uroczyscie Dzien Ojca. Dzien wolny od pracy... Dzien Matki przypada w maju... Tez jest dniem wolnym od pracy...bo obchodzi sie w sobote... W Walencji...dzis w nocy Crema czyli uroczyste palenie kukiel... Tymczasem szaro-buro...i mokro... Eh....
piątek, 21 listopada 2014
Dwie wiadomosci

dzis kroluja w Hiszpanii.

1. Smierc i pogrzeb Duquesy de Alba, Cayetany... ;-)

2. Tak dlugo oczekiwane wejscie Isabel Pantojy do wiezienia!

Jednym slowem, dzis w Hiszpanii o...SPRAWIEDLIWOSCI mowa...he, he...

Tej...naszej, ziemskiej i tej...boskiej... Taaa...

Ale i to...wg mnie nie tak do konca...

A to dlatego, ze Pantoja (czyt.Pantoha) miala wielkie szczescie... O jej wejsciu, tak przez wszystkich oczekiwanym...malo kto mowi...bo przeciez zmarla Duquesa, Wielka Kobieta, o wielkiej fortunie, wielkiej ilosci tytulow (nawet jest w Ksiedze rekordow Guinnessa!)...

A...Cayetana...pecha. Nie dlatego, ze zmarla...choc tez. Ale fakt, ze zmarla...20.11. tak. Zmarla w dniu smierci F.Franco...A wlasnie to jego, byla smiala NIE zaprosic na swoj slub w Sevilli, w 1947r. Tak! Nie zaprosila...dyktadora!!!

Pisano o slubie, ze "najdrozszy"...(20 milionow peset). No ale niestety, daty swojej smierci... chyba nikt nie wybiera...


D L A   C I E K A W S K I C H

Az...dziwne jak malo jest o Cayetanie np tu w => Wikipedii.

Pewnie dlatego takie glupoty czytam w komentarzach polskich gazet internetowych na temat Duquesy... Nawet dziennikarze polscy sa kiepsko poinformowani...i tak zle podali wiadomosc o jej smierci...ze komentarze sa...zalosne...

Duquesa faktycznie mial 3 mezow! Ale dwoch - to Ona pochowala!!!

A 3 miesiace przed swoim ostatnim slubem...zmuszona w sumie przez juz dawno dorosle dzieci...:

1. Podzielila mniedzy nich, za zycia swoje dobra.

2. Jej, wtedy przyszly maz- Alfonso Díez (24 lata mlodszy) - zrzekl sie...wszystkiego....jak chcialy dzieci Cayetany...tj. pieniedzy, dobr czy tytulow...

Bylo to...w 2011r.

Cayetana - to kontrowersyjna w Hiszpanii postac....gl. przez bogactwo i tyluly... Ponoc mozna przejsc cala Hiszpanie...nie schodzac z jej ziemi... Ma tez niesamowicie bogate kolekcje...np. obrazow...pierwsze wydanie Don Quijota...Bibli czy mapy samego C.Colona (K.Kolumba)......

Robila...w zasadzie co chciala. Kochala psy...koty, podroze...i (niestety...) walki bykow...

Tylko raz wyszla za maz, "bo tak chcial Ojciec"...za Luisa Martineza de Irujo. I tylko z tego zwiazku Duquesa ma dzieci (6!!!). Luis Martinez de Irujo zmarl...W Houston, w 1972r na bialaczke.

Drugi i trzeci raz Cayetana wyszla za maz...bo chciala, bo kochala...bo mogla..

Drugim jej mezem byl Jesus Aguirre (11 lat mlodszy od Duquesy)....Nie dosc, ze byly duchowny..., to jeszcze syn panny.../ojciec nieznany... Pobrali sie w marcu 1978r. Jesus cierpial na raka krtani...Zmarl w maju 2001r w => Palacu Liria, w Madrycie na zator /zawal pluca. Spoczywa w Grobowcu rodzinnym w Loeches (Madrid).

Zyla raczej... dlugo (88 lat)...i szybko. Byla bardzo nowoczesna w latach mlodosci...Zawsze i do konca lubowala sie w modzie hipisowskiej...stad te "dziwne" dla nas stroje i polaczenia kolorow...Wladala 5 jezykami (polskim niestety nie.... ;-) ). Milosniczka sztuki, zwlaszcza malarstwa, tanca i muzyki... Nie sympatyzowala z zadna partia, mowila, ze dla niej liczy sie OSOBA. Pomagala, utrzymywala, sponsorowala wiele rzeczy, ludzi i instytucji...Na ogol...anonimowo, przynajmniej dla wiekszosci...Kochala Seville, flamenco...jazz... To nie podobalo sie wyzszej sferze..., to malo..."arystokratyczne"...ta...

 Zrobila wiele...odeszla w swoim ukochanym domu zwanym => Palac de las Dueñas w Sevilli, otoczona rodzina...

Jej cialo wystawione bylo zaledwie 24 h w Sevilli. Podobno przez ten czas... az 80 tys. ludzi pozegnalo sie osobiscie z Duquesa...

Descanse en paz...

 PS. Bo nie moge sie powstrzymac...

¡OLE DUQUESA! Za to, ze dwukrotnie - swego rodzaju - TRENDOWATYCH do hiszpañskiej arystokracji z POWODZENIEM wprowadzila!

I ¡OLE! za pokazanie, ze milosc jest najwieksza wartoscia w zyciu czlowieka!

czwartek, 09 października 2014
O czym dzis sie mowi?

1. Excalibur -piesek chorej na goraczke krwotoczna ebola zostal uspiony i spalony...(ponoc...)

Wszyscy o tym mowia...nikt nie widzial...

...i tu chyba wszyscy troche przesadzaja... Piesek mial...12 lat!!! A poza tym...

Obroncy zwierzaka... - no takiej mobilizacji to dawno nie widzialam! :-) Szkoda tylko, ze...jakos nikt, ani osoba, ani organizacja - nie zorganizowala ODPOWIEDNIEJ OPIEKI nad pupilem chorej na ebole Pani!!! Dlaczego? Mowic, krzyczec...ze nie, ze szkoda...kazdy moze i potrafi... Ale to nie jest rozwiazanie...

A przeciwna...strona...No coz...To byla piekna mozliwosc na...BADANIA, na badania w kierunku eboli wlasnie...ktora przeciez dotarla do Europy, dotarla tu, a nie! Co ja pisze! To za pozwoleniem i pomoca Pani Minister Zdrowia przywieziono ja tu, do Madrytu! No w kazdym razie...jak to sie tu popularnie mowi:

"Muerto el perro, se acabó (se terminó) la rabia"

"Zdechl pies, skonczyla sie wsciekliza" - doslownie...

2. Wlasnie doniesiono, ze Pani Teresa, ktora jeszcze wczoraj rozmawiala przez telefon ... i mowila, ze "czuje sie lepiej"...dzis zostala zaintubowana z uwagi na pogorszenie sie jej stanu zdrowia...

Dla mnie szok! Choc prawda jest, ze wczoraj nawet komentowalam, ze jakos....slabiutko mowila...i ze sporym wg mnie wysilkiem...

3. Znana hiszpanska piosenkarka, Isabel Pantoja...u progu wiezienia...

Tu sie powstrzymam...od komentarzy... ;-) Ale chetnie zobaczylabym powtorke znanej sceny, Jej z bylym Kochankiem, Julianem Muñoz, gdy mowila do niego...: "Dientes, dientes...es lo que mas les ..." y tal... ;-)

Ah... Poszukam pewnie jest na youtube... ;-)

wtorek, 07 października 2014
Wirus Ebola w Madrycie.

Tak, tak, ja wiem, ze to latem bylo, ale dzis...dzis wiadomo na pewno, ze przynajmniej jedna osoba, ktora byla przy i po smierci duchownego w madryckim szpitalu (przypomne: Manuel Garcia Viejo, przywieziony...wbrew jego woli zreszta, 21 wrzesnia, a zmarl 24...), jest zakazona...co wiecej do wczoraj mieszkala sobie spokojnie w swoim domu.......

Chodzi o to, ze dopiero teraz, i w podmadryckim miasteczku - Alcorconie (czyt.Alkorkon) wykryto, ze ta Pani jest zakazona... Od ponad 6 dni miala goraczke...oczywiscie byla u lekarza...i nic...

Byla, zyla... Dobrze, ze do pracy nie jezdzila...bo wlasnie miala urlop! A ze zle sie czula...zostala w domu...;-)

Ale...byla na wielotysiacznym egzaminie...w sobote...27 wrzesnia! Wtedy jeszcze dobrze sie czula...

No ale od 30 wrzesnia to no ja przepraszam... same pomylki widze...

I niedociagniecia...i...szczerze, to zaczynam sie tez i bac...jak to wszystko w TV widze...

Rozum podpowiada: SPOKO! Przeciez to nie tak latwo, NIE!

No ale zyjac w kraju o glebokim kryzysie... W miescie, gdzie...JUZ dotarl wirus goraczki krwotocznej Ebola...gdzie nawet Personel medyczny, osoba, ktora na ochotnika zglosila sie do opieki nad umierajacym zakaznym...jest odsylana (z niewielka) ale goraczka do domu... a po paru dniach wywozona z domu najzwyklejsza karetka...do szpitala...i dalej juz po rozpoznaniu...przewieziona do nastepnego szpitala Carlos III (LA PAZ)...to ja taka w pelni bezpieczna czuc sie jednak raczej nie moge... A  moze sie myle?

Maz...na obserwacji...jeszcze zdrowy... (pozyjemy...do 21 policzymy....) - tu zaczynam watpic...no i pytac: jak to mozliwe? Przeciez sa malzenstwem...6 dni...hmmm... Na 99% jest zakazony... Ten 1% to tylko dlatego, ze byc moze zdawali sobie sprawe...i nawet reki nie podawali...he, he... ;-)

Inna sprawa...piesek...Aktualnie walka jest o niego. Siedzi sam, zamkniety w domu. Pytanie...kto z nim wyjdzie na spacer? Kto mu da jesc? Taaa... Piesek ma 12 lat...i juz wyrok na jego uspienie zostal wydany... No wlasnie...Zaocznie...Bez badan...bez zgody...Czy ma ktos takie prawo? Wychodzi na to, ze owszem... dla dobra...publicznego... Smutne to...

Jak pomysle...ze ta Pani...ma meza...ma psa...i miala wakacje...to widze...spacerki, zakupy...moze kino i wieczorne barowanie... A potem...autobus? Metro? Przychodnia? Szpital w "jej rejonie" ?....

No, lepiej...nie myslec! Niech INNI, ODPOWIEDZIALNI zrobia to za mnie...POR FAVOR...

Ebola jest juz w Europie! A Hiszpania to przeciez baaardzo turystyczny kraj!

Az wstyd...ze wirus "uciekl", ze szpitala...a nie np. przylecial z kims obcym... WIELKI WSTYD!!!

Ale tak to juz jest... W Polsce mowi sie: Na pochyle drzewo, wszystkie kozy skacza...

W Hiszpanii: Llueve sobre mojado (juz o tym tu bylo....) albo Al perro flaco, todo se le vuelven pulgas (a perro flaco, todo son pulgas)

poniedziałek, 07 października 2013
Nieprzytomny lekarz...ale system winien!!!
Dzis juz mozemy przeczytac...

Czyli...wlasnie...za wczesnie wypisany...(????!!!) w nocy lekarze popelniaja takie bledy, ktore nigdy swiatla dziennego nie powinny zobaczyc...dyzury...24h....miedzy 2:00 a 6:00 tak bywa...
( Piotra przywieziono ok.23:00....ale jak widac, tez na krytyczne godziny sie zalapal.... Wypisano go o 2:04 !!! Kurczak! Pare minutttttt.... - wybaczcie ironie...)

No nie!


Ale naturalnie, to winny....yyyyy...kryzys...polityka...ciecia...

¡Por amor de Dios!

Ani 24 h na nogach...ani ciecia...ani blad...

Byl w pracy? To czemu nie pracowal?
Podpisal? To czemu sklamal?
Bo ... "niewiadomokto"? Bo...z ulicy? Bo...cudzoziemiec?
Bo ... ciemno bylo...i stanu krytycznego sie nie zauwazylo?
Nic go nie tlumaczy! A tym bardziej nie usprawiedliwia!
Tyle na ten temat...bo mi cisnienie podnosza...
Biedny lekarz...ta....
Biedni to Ci, ktorzy do niego po pomoc chodza...

Ah! No i pamietajmy!

W nocy nie ma co szukac pomocy... Nawet w szpitalu! (A moze przede wszystkim wlasnie TAM NIE ? )
No ja nie wiem...w takim razie po co w ogole sa ostre dyzury? Pogotowia? 
Ehhhh...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18